Odnieś sukces, myśl pozytywnie – jak często te słowa trafiają do nas z mass mediów, od rodziny, nauczycieli, różnej maści coachów, czy też od zupełnie obcych nam ludzi. Wydawało mi się przez lata, że takie słowa to normalność, codzienność, a działania do osiągniecia sukcesu to część naszego życia w społeczeństwie, coś do czego wszyscy powinni dążyć, ale to są niestety zwykłe mrzonki… Propaganda sukcesu i konsumpcjonizmu wciąż ma się bardzo dobrze. Pokoleniu, z którego ja jestem wmówiono, że wystarczy pójść na studia, potem zdobyć świetną pracę i będziemy bogaci i sławni, a potem okazało się, że jesteśmy rozgoryczeni i czujemy się jakby ktoś nas zrobił w balona, zwłaszcza nas mężczyzn.

To niestety my mężczyźni jesteśmy największymi ofiarami tej propagandy. To nas dotyka bolesna statystyka liczby samobójstw. Ponad 4600 ofiar to płeć męska, a niecałe 800 to kobiety. Media tylko zawodzą na temat ucisku kobiet i promocji feministycznego bełkotu, który tak naprawdę szkodzi głównie kobietom. Nikt głośno nie mówi o tym, że wzrost bezrobocia o 1% u płci męskiej powoduje wzrost liczby samobójstw o 5%, czy nawet obecnie jest to więcej.

Mówią nam, by harować w korporacjach po wiele godzin, wygryźć słabszych, nie oszczędzać swojego zdrowia. Zdobywać co raz więcej i więcej papierków, by kupować rzeczy, których tak naprawdę nie potrzebujemy, a jak tych papierków jest mało, to mamy brać kredyty, które nas pogrążają i idziemy na dno…

Nierealne oczekiwania w relacjach męsko-damskich nie bez podstawy są szkodliwe dla wielu młodych mężczyzn, którzy nie są za bardzo zorientowani, o co tak naprawdę chodzi z płcią piękną. Otóż psychika kobiet działa na tej zasadzie, by zyskać jak najwięcej jak najniższym kosztem, ten babski materializm jest szczególnie widoczny dopiero po 25 roku życia, gdzie zaczyna się presja społeczna oraz zaczyna stukać zegar biologiczny i trzeba szukać partnera do rozrodu o jak najlepszych genach i pozycji społecznej. Nie ma w tym nic złego, po prostu to są strategie reprodukcyjne kobiet ukształtowane przez dwa miliony lat ewolucji hominidów. Obrażanie się na panie, że tak działają jest nieporozumieniem, gdyż czy można winić skorpiona za to że atakuje kolcem jadowym, gdy chcemy go pogłaskać? Panie nie mają lekko, muszą jak najlepiej wykorzystać swoje 10 lat, by zdobyć dobre zasoby, a same potrafią zaoferować jedynie swoja urodę, która mija dość szybko 😉 Dlatego pisałem o tych 10 latach. Kobiety są wobec siebie niezwykle okrutne – potrafią dołożyć jednej koleżance tak mocno, tylko dlatego że wciąż nie ma partnera, czy dziecka, a same tkwią w toksycznych związkach z alkoholikami itp.

Młodzi mężczyźni muszą zrozumieć, że powinni skupić się na rozwoju osobistym, zawodowym, ale też nie wolno im zapomnieć, że robią to po to, by polepszać jakość swojego życia, a nie by spełniać oczekiwania innych, czy kobiety, którą chcą zdobyć. Srogo przekona się ten, co działa pod publiczkę, czy pod kobietę, że cała jego przemiana poszła na marne, gdy ukochana pójdzie w tango z badboyem, czy zakłamane społeczeństwo wymyśli nowe wzroce do osiągniecia…

Całość zagadnienia związana z propagandą sukcesu została zaprezentowana w książce „Psychologiczne uwiedzenie” Williama Kilpatricka, który był krytykiem różnych pseudopsychologii –

“Proszę mnie zrozumieć, wcale nie proponuję, byśmy pomniejszali własną wartość. Nie twierdzę też, że w pozytywnym myśleniu nie ma ziarenka prawdy: kiedy wierzymy w siebie, często wydajemy się innym bardziej atrakcyjni. Gdyby moi koledzy psychologowie zechcieli się ograniczyć do krzepiących pogadanek na tym poziomie, to wątpię, bym im się tak bardzo sprzeciwiał. Lecz na tym się, rzecz jasna, nie kończy. Kolejna sugestia jest taka, że skoro sami decydujemy o wszystkich swoich sprawach, to możemy się obejść bez religii, wspólnoty społecznej, tradycji oraz rodziny. Nie jest to jedynie sugestia – to uporczywe twierdzenie, formułowane przez kolejnych psychologów w kolejnych książkach”.

Kult sukcesu, pozytywnych sformułowań, które magicznie miałyby oddziaływać na naszą wewnętrzną postawę został głównym punktem programu ruchów typu New Age.

Wszystko zaczęło się od „Praw sukcesu” Napoleona Hilla, czy od roku 1962 kiedy została wydana „Potęga podświadomości” Josepha Murphy’ego. Książki tych autorów oraz innych, którzy się na nich wzorowali stały się bardzo popularne i sprzedawały się jak świeże bułeczki. Któż z nas nie marzy, by osiągnąć sukces, wielką firmę, powodzenie wśród kobiet, bycie seksowną modelką, czy wielkie pieniądze… Pomyślmy inaczej, czy te pobudki nie są stricte materialistyczne i pełne niezdrowego egoizmu? Przedstawili typowy „American Dream”, który mówił, że można zacząć od pucybuta do milionera na przykładzie Rockefellera.

Współcześnie utworzono naukę nazywaną Neurolingwistycznym Programowaniem – NLP. Wiele firm z pogranicza przyzwoitości, które działają na zasadach MLM, również dopuszcza się praktyk polegających na praniu mózgu, gdzie dzięki pracy w ich firmach można osiągnąć sukces w postaci oszukania biednych staruszków na nic nie warte garnki, czy inne kołdry…

Oczywiście nie twierdzę, że temat pozytywnego myślenia jest złem naszych czasów, ale wiele z tych publikacji, wręcz nakazuje nam byśmy unikali wszelkich negatywnych myśli. Autorzy mówią nam wprost, że człowiek i jego umysł posiada boskie możliwości, wiara w moc słowa, myśli umysłu naszego są bezgraniczne i osiągalne dla każdego z nas w bardzo krótkim czasie, gdzie tak naprawdę praca nad sobą zajmuje wiele lat, by zmienić stare wzorce podświadomości. Refleksja nad popełnionym złem, grzechem jeśli jesteśmy wierzącymi ludźmi, depresją także zaliczają się do typowego negatywnego myślenia, a tego nam nie wolno robić…

Gorzej jeśli człowiek mający poważne problemy z depresją, gdzie jest wskazana konsultacja z psychoterapeutą, a czasem nawet z psychiatrą wpadnie w nałóg i uwierzy bezgranicznie w takie książki i to co sobą reprezentują. Początkowo będzie widział wyraźne zmiany w życiu, więc logicznym jest, że będzie wierzył w siebie co raz bardziej. A depresję zepchnie na dalszy plan lub całkowicie „zredukuje” ją ze swojej psychiki jako coś negatywnego, wszak przecież nie wolno myśleć negatywnie; tylko co jeśli pomimo wielu godzin pozytywnego myślenia i początkowych sukcesów zaczną się porażki oraz problemy? Tracimy nagle grunt pod nogami, zastanawiamy się co zrobiliśmy źle, i pytamy dlaczego nam się nie udaje? A wtedy nieleczona depresja wraca i uderza w nas zwieloktronioną siłą…

Dlaczego wciąż nas fascynują takie produkty masowe, które zostały oparte na domorosłej psychologii, tak znacząco uproszczonej dla konsumenta, byle by kupił naszą świetną receptę?

Potrzeby i pragnienia są realne, ale obietnice sprzedawane nierealne. Można to porównać do kosmetyków kobiecych. Kobieta nie kupuje kremu na zmarszczki, który zawiera doskonały środek chemiczny oparty na wyciągu z morskich alg, czy środków pochodzących ze spermy bobra, tylko OBIETNICĘ piękna. Obietnice sukcesu, statusu społecznego tak nas pociągają z jednego tylko powodu, ponieważ są nierealne, nikt nam tego nie zapewni dwugodzinnego występu mówcy motywacyjnego, jedynie my sami możemy, dzięki ciężkiej pracy coś osiągnąć, realnego pod względem naszych możliwości.

Pozytywne myślenie w psychologii jest upatrywane jako coś tłumiącego nasze prawdziwe uczucia, co jest bardzo niebezpieczne, tak samo jak liczenie na efekt placebo czy autosugestia w zaburzeniach somatycznych. W wielu pracach psychologów i psychiatrów można jednoznacznie wyczytać, iż problemami w naszym życiu są zaburzenia pojmowania sumienia (pojęcia dobra i zła), etycznego sensu życia…

Do rozwoju potrzebujemy tych dobrych jak i złych emocji. John Locke spopularyzował pojęcie Tabula Rasa, czystej karty. Zakłada ono, że podczas procesu uczenia się i życia jesteśmy naczyniem, które zostaje zapełnione przez przeżyte doświadczenia oraz informacje od innych ludzi. Co jeśli nasze życie byłoby zapełnione, tylko dobrymi i pozytywnymi myślami? Czy nie byłoby pozbawione wartości? „Kto nie doznał goryczy ni razu, Ten nie dozna słodyczy w niebie.”

Wszystkie religie tego świata, zakładają, że pogoń za pieniądzem, bogactwem w tym domyśle za sukcesem, to zło, którego należy się wystrzegać, gdyż nie można dwóm panom na raz służyć, ale takim samym złem jest tez zaniedbywanie siebie i kult ubóstwa oraz życia w biedzie. W wielu książkach jest coś, co możemy nazwać antyreligią, wykorzystują cytaty z Biblii, które zostały maksymalnie naciągnięte i sa nadużywane tak mocno, iż można mówić o uprzedmiotowieniu wiary czy brukaniu sfery sacrum – „Potęga podświadomości” Josepha Murphy’ego. Autor odnosi się do boskiej esencji, nieskończonej mądrości, niewyczerpanego źródła ludzkiej egzystencji, a jest to niezgodne z ideologią chrześcijańską.

Nie mam nic przeciwko motywacji, ale należy stosować ją rozważnie. Jako środek pomocniczy zapewniający dodatkowe wsparcie psychiczne podczas np. Treningu czy nauki do egzaminu, a nie wtedy, kiedy mamy depresję, bo wtedy potrzeba nam specjalisty, a nie wspaniałej książki, której przeczytanie i uwierzenie w nią będzie naszym panaceum na wszystkie nasze problemy oraz zapewni nam sukces rodem z Hollywood, swoje problemy psychiczne należy przepracować a nie maskować pod postacią motywacyjnych cytatów…