Z racji tego, że postanowiłem nieco zmienić formułę bloga (przeważnie jest tak, że jak ktoś ma słomiany zapał, to kończy się pisanie po kilku tygodniach, rzadziej miesiącach). Początkowo ten blog miał być głównie o minimalizmie, ale z czasem zauważyłem potrzebę, by bardziej kierować się w stronę męskiej duszy i pisać do mężczyzn o rozwoju osobistym, elegancji, dżentelmeńskich zachowaniach, wychodzeniu z białorycerstwa.

Niestety aby blog był poczytny, musi być regularnie pisany, a tego zagwarantować jakoś nie potrafię, pomimo mojej ogromnej rzetelności i dotrzymywaniu obietnic, dlatego moja wstępna deklaracja będzie brzmiała: „jeden post raz na dwa tygodnie w sobotę”.

Do napisania dzisiejszego posta nakłoniły mnie wydarzenia ostatnich kilku tygodni z mojego życia osobistego, gdzie zapowiadało się dość intrygująco, lecz jak to zwykle bywa pewne schematy postępowań u kobiet pozostały niezmienne 😉  Uważam jednak, że za pewne rzeczy w życiu powinniśmy być po prostu wdzięczni, zarówno za te dobre jak i te złe wydarzenia. Za moją wdzięczność, była też nagroda… a jest nią żelazko z Boscha, które zakupiłem po to, by wyprasować koszulę przed spotkaniem, które okazało się dla tej damy, i tu cytuję: „ordynarną randką”, a dla mnie fajnym spędzeniem czasu 🙂 Pomimo tego, że miałem ogromne problemy by wyprasować materiał na stole roboczym! Tak swoją drogą stół nie nadaje się kompletnie na takie zabiegi, zwłaszcza dodatkowo, że koszula była ze 100% bawełny! A mężczyzna z klasą, wie co to znaczy… O zasadach ubierania się również napiszę kilka postów. Żelazko służy mi do tej pory w wygrzewaniu prasowanek na ubrania.

Wracamy do głównego punktu, czyli siedem grzechów, które popełnia mężczyzna w swoim życiu, przez co ma byle jakie życie: „Ma być jakość, a nie jakoś…” – takie jest też jedno z głównych afirmacji, które wyznaję w swoim życiu.

LENISTWO

Od lenistwa zaczyna się dalsza lista grzechów, które popełniasz jako mężczyzna i które rzutują na Twoje przyszłe życie osobiste, zawodowe i relacje męsko-damskie. Wielu z nas niestety żyje chwilą obecną i myśleniem, by odkładać na później… A potem co? Problemy się piętrzą, sprawy się komplikują, albo nie ma czasu do nauki na egzamin… Wymieniać dalej? Tylko po co? To nazywa się prokrastynacja (wygugluj sobie a może coś zrozumiesz). Niejednokrotnie powtarzałem, że należy szeregować sprawy i załatwiać w pierwszej kolejności te najpilniejsze, czyli zjedz tę żabę, a nie fejsiki, maile, randki, sympatie, tindery itp…

Efektem pracowitości jest lepsze samopoczucie, ale też doskonalenie się w tym, co robimy. Im więcej czasu poświęcasz, by daną czynność wykonywać jak najlepiej (sławetne Kaizen), to stajesz się w niej co raz lepszy, i robisz ją krócej, a po czasie stajesz się ekspertem w swojej dziedzinie… i zarabiasz co raz więcej, tylko tu jest pułapka, wielu spocznie na laurach i przejada zarobione środki zamiast je zainwestować, typu szybsza spłata zadłużenia (paradoksalnie najlepszą formą oszczędzania dla ludzi pod kreską jest nadpłata kredytowa, taka forma chomikowania ma więcej procent niż lokaty i zyski z giełdy).

BRAK SZACUNKU DO SAMEGO SIEBIE

Chyba opiszę teraz największy grzech, jaki można popełnić. Brak szacunku do własnego ciała, swojej godności, czy czasu. Czas jest tym środkiem, którego wydaje się nam, że mamy w nadmiarze, ale jego brak jest najbardziej doskwierający… Długi spłacisz, kasę z nietrafionej inwestycji odzyskasz, samochód po kraksie naprawisz, ale czas jest tym dobrem, którego nie wolno Ci marnować! W internecie występuje określenie na pewien typ mężczyzny WhiteKnighting (Biały Rycerz). Każdy z nas był kiedyś takim białym rycerzem wobec kobiet, i zachowywał się tak jak wpoiło nam społeczeństwo (a takie zachowania to m.in. być na każde zawołanie, czy stawianie kobiety na piedestale, a swoje starania prowadzić tak, by kobieta była nagrodą, co jest niedorzeczne, bo mężczyzna ma starać się zmieniać i rozwijać przede wszystkim dla siebie, a z efektów jego przemiany będzie korzystała lokalna społeczność i wtedy przyciągnie bardziej wartościowe kobiety), czy też robienie za tampon emocjonalny dla nie wartych waszej uwagi kobiet, które tak naprawdę mają kilku orbiterów i jak im nie wyjdzie z jednym samcem alfa, to biorą w końcu takiego orbiterka, byle by zapełnił ich wewnętrzną pustkę… A że takie myślenie nie daje im szczęścia, to po pewnym czasie szuka kolejnego „łobuza”, a winę zwalą na Ciebie mój drogi kolego, by potem mogły myśleć, że są niewinne, czyli powód zawsze się znajdzie, wszędzie dookoła, ale nie w nich, i tak w kółko nasze Panie komplikują nawet najprostsze rzeczy… Sam byłem takim orbiterem i nosiłem z dumą wypolerowaną zbroję białego rycerza, która raziła blaskiem niczym wybuch Super Nowej… Pamiętaj, że prawdziwy mężczyzna powstaje z popiołów białego rycerza niczym feniks! Nie ma innej opcji, jak nie dostać ostro po tyłku od kobiety! Nie ma też nic złego w tym, że kobieta przyprawiła nam rogi, nie słuchaj typowych wąsaczy, że nie dałeś rady upilnować żony, i ona musiała sobie odbić to na boku. To czyja to w końcu wina jest, że zdradziła, czy nas opuściła, kiedy mieliśmy życiową tragedię? Sam w zeszłym roku w lutym zbankrutowałem. Brakowało pieniędzy na zapłatę rachunków, opłacenie faktur za materiały, opłacenia czesnego za doktorat i studia podyplomowe itp., myślałem, że sobie w łeb strzelę, ale jednak tego nie zrobiłem, bo dostałem zwrot składki zdrowotnej ok. 2000 zł, i dałem jakoś radę udźwignąć to wszystko, od tamtej pory nauczyłem się zarządzania finansami, budżetowania, co ciekawe stało się to moim nowym konikiem i nową gałęzią rozwoju. Dziewczyna, z którą wtedy kilka razy się spotkałem, zostawiła mnie i po tygodniu latała z innym (jak w atomach, jeden elektron wypadł z orbity, a w jego miejsce wskoczył inny).

Mężczyzna z klasą, czyli dżentelmen ma szacunek do swojego czasu, jest asertywny oraz nie boi się powiedzieć nie, kiedy jego godność jest zagrożona, a sam stawia granice, których nie pozwala przekraczać.

Co do czasu, to policzcie ile godzin dziennie przeglądacie fejsa, oglądanie seriali (nie mówię tu o filmach dokumentalnych, z których czegoś możecie się nauczyć) przeliczcie na miesiąc, na rok, a zobaczycie ile dni marnujecie na bzdury, które nie rozwijają! Cotygodniowe wyjścia na piwko, by zaszaleć i się schlać… Można od czasu do czasu, ale nie żyć tym od imprezy do imprezy, tak robią słabi mężczyźni, którzy nie mają pasji…

CZASU NIKT WAM NIE ZWRÓCI! Jeśli ja sam nie miałem w swoim życiu szacunku do siebie, to czy ktoś wtedy traktował mnie poważnie? Mogę przytoczyć kilka powiastek, że tak nie było…

BRAK KONTROLI NAD SWOIM ŻYCIEM

Czy Ty będziesz kontrolował swoje życie? Czy Twoje życie będzie kontrolowało Ciebie? Nigdy, przenigdy nie oddawaj kontroli nad swoim życiem nikomu! NIKT za Ciebie życia nie przeżyje, nikt za Ciebie nie wybierze pracy, dalszej kariery, czy miejsca zamieszkania, to Ty będziesz ze sobą zawsze pomimo upadków, pomimo tragedii, wszyscy Cię opuszczą, ale pozostanie przy Tobie, ktoś do końca Twoich dni… Ty sam! Mężczyzna, który oddaje kontrolę nad życiem swojej kobiecie, nie wzbudza w niej szacunku, lecz jedynie pogardę. Sam kiedyś chciałem mieć starszą i silną kobietę, która by ze mnie zrobiła pantofla, byle by tylko mnie wzięła i pokochała… Jakże głupi byłem!

Nie dozwól, by kontrolę przejęła nad Tobą rodzina, czy ideologia (wojna pisu z po i tak w kółko, kto jest dobry, a kto jest ten zły… Między jedną partią polityczną, a inną…). Jeśli oddasz władzę nad sobą rodzicom, to realizujesz ich cele, mimo iż nie wyjdzie Ci to na dobre – sam dobrze pamiętam, jak Mama męczyła mnie, bym szedł na studia medyczne i został dentystą (czaicie ten schemat? Pochwalić się w rodzinie i otoczeniu), a zostałem doktorantem na uczelni ekonomicznej i mam fakultet z psychologii nawet, z którego cieszę się teraz bardziej, niż ze studiów inżynierskich. Oddając kontrolę religii czy ideologii, zostajesz ślepym fanatykiem mając ogromne wątpliwości… A inni w tym czasie powtarzają schematy, bo tak trzeba.

Dwa lata temu zatrudniałem pewną dziewczynę i chętnie oddałem kontrolę nad swoją firmą, byle by tylko przerzucić odpowiedzialność na kogoś innego… Popadłem w tarapaty finansowe, a interes nie szedł tak jak miał iść i kogo obwiniałem? No na pewno nie siebie! A kiedy człowiek weźmie odpowiedzialność za swoje życie, to nie będzie miał kogo obwiniać za swoje porażki!

Możesz być religijny, mieć jakąś ideologię polityczną, słuchać się rodziców, ale bądź mężczyzną i pamiętaj, by najpierw spełniać swoje cele i pragnienia, to Ty masz dla siebie być na pierwszym miejscu, nikt inny, bo potem będziesz nieszczęśliwy. To Twoje potrzeby powinny być na piedestale, bo wtedy raz, że stajesz się asertywny, a dwa zastanowisz się, czy dana relacja, czy prośba, będzie Ci służyć. Ze szczęściem jest tak, że Tobie nikt go nie zapewni. Ani osoba ani żadna rzecz, załóżmy że się w kimś zakochasz i ta osoba Cię zostawi. I co? Koniec szczęścia? Kulka w łeb? A potem znowu się zakochasz. Pamiętasz tę osobę, bez której nie mogłeś żyć, bo stanowiła Twoje szczęście? Żyjesz dalej, prawda? Kupisz sobie drogie, nowe BMW, a potem będziesz zgrzytał zębami, bo ubezpieczenie drogie, w nocy nie będziesz spał, bo ktoś może je ukraść… SZCZĘŚCIE to nawyk, to uczucie, które ma wynikać z Twojego wnętrza, a nie od czynników zewnętrznych! Tak samo jest z pewnością siebie, nie tytuły, nie posiadanie, nie wypasione mięśnie powodują naturalną wysoką samoocenę.

ZANIECHANIE

Strach przed podjęciem działania, które wynika czysto z psychologii emocjonalnej, czy mechanizmów obronnych człowieka, strach przed odrzuceniem, opinią społeczną, strach przed wyjściem przed szereg, nieprzewidzianie konsekwencje, wygoda, czy tez brak chęci do wyjścia ze sławetnej strefy komfortu, lub też inne powody jakie Ci do głowy przychodzą…

Na myśli mam np. nie reagowanie na przemoc w mieszkaniu obok, obojętność wobec bezdomnego alkoholika, który leży na chodniku, nie pomogę sąsiadowi, bo co inni powiedzą, nie pójdę do szkoły, która mnie interesuje, bo rodzice się obrażą, nie postawię do pionu swojego dzieciaka, bo mam miękkie i wybaczające serce, a dziecko jest narkomanem i demoluje wszystko wokoło, nie podpiszę intercyzy, bo kobieta mnie zostawi, a że polskie prawodawstwo chroni kobietę, to inna bajka – przykładów mogę mnożyć w nieskończoność… A potem gryzące sumienie i życie według cudzych oczekiwań. Naprawdę tego chcesz?

NARZEKANIE

Nie wiem, czy coś jest gorszego niż narzekanie i jojczenie na wszystko, tacy ludzie po prostu odstraszają od siebie. Kto z was chciałby słuchać jak u drugiej osoby jest coś nie tak, kto chce być takim tamponem emocjonalnym? Narzekanie to typowa kobieca cecha, więc musisz zastanowić się czy nabyłeś ją w domu, czy po prostu poprzez narzekanie jest Ci wygodniej coś u innych załatwić.

Rozpamiętywając przeszłość niczego nie zmienisz, tylko ciągle na nowo przeżywasz te uczucia, co miałeś wtedy, a sytuacja już dawno minęła, czasem w tym momencie warto wybrać się na psychoterapię (sam byłem na psychoterapii z kontroli gniewu, kilka pytań i mnie w zupełności odblokowało). Po długim czasie takiego narzekania tworzysz w swojej głowie nowe wzorce zachowań, i tak poprzez biadolenie, o tym jak kiepski jesteś, jak na nic nie zasługujesz, jak ludzie Tobą pomiatają, to tak zaczynasz się zachowywać, by takich sytuacji było jak najwięcej! W informatyce jest określenie systemu WYSIWYG (What You See Is What You Get – to co widzisz, to potem dostajesz, wywodzi się to od drukowania dokumentów, które identycznie wyglądały na papierze jak i na monitorze – Steve Jobs, też miał tutaj swoje try grosze 😉 ). Moje określenie jest What You Think Is What You Do – WYTIWYD. Przypomina mi się epizod w życiu, kiedy miałem poważne kłótnie z moim bratem, i ciągle się gnoiłem myśleniem, że mnie nienawidzi, i jestem ten zły, przez co każda rozmowa kończyła się kłótnią i dobijaniem się swoimi myślami raz po raz… Aż zdałem sobie sprawę, że to mój Brat mnie kocha, i nie chce dla mnie czegoś złego, możemy przecież inaczej rozmawiać i tak po paru miesiącach nasze relacje nabrały kolorytu i szacunku. Podświadomość to potężna przyjaciółka, nie lekceważ tego, co wkładasz do swojej głowy, bo co zasiałeś, to zbierzesz.

Jak masz problem i chcesz się wyżalić, to nie rozmawiasz o tym z kobietą, tylko innym mężczyzną, jeśli ten jest w stanie wam doradzić i wysłuchać. Problemy to oznaka tego, że sobie nie radzicie, więc kobieta może zacząć szukać innej gałęzi, bo ktoś musi zadbać o bezpieczeństwo, skąd my znamy takie tłumaczenie? 😉

BRAK PASJI I ZNAJOMOŚCI SWOJEJ PSYCHIKI

Mężczyzna, który się nie rozwija jest dla kobiet przezroczysty, a sam nie zyskuje i nie ma lepszej jakości życia. Wyobraź sobie, że 90% kobiet nie ma pasji i żyje z mężczyzny, dzieci, rodziny. Kiedy kobieta zajmuje się dziećmi, ma co ze sobą robić, a jak dzieci wyjadą na studia, założą swoje rodziny, to nagle pojawia się pustka, której nie ma czym zapełnić. Nie obrażam tutaj kobiet, ale taka jest jest niestety rzeczywistość, znam tylko kilka kobiet, które miały jakieś pasje, które zajmowały im czas i napawało ich radością, były to m.in. tworzenie kartek okolicznościowych, czy sztuka makijażu, ale to były rzadkie przypadki. Reszta chodzi na siłkę, by utrzymać formę, a po ślubie nagle zwiększają grawitację, to pewnie przez drobinki złota w obrączce, które przenikają przez skórę i zwalniają metabolizm 😉

Brak znajomości własnej psychiki nie pozwala Ci rozwinąć w pełni swoich skrzydeł. Jeśli wiesz, że możesz zmienić swoje myśli, by zmienić swoje życie, to już masz na starcie 10% więcej do atrakcyjności niż reszta mężczyzn na rynku męskich towarów. Jeżeli chcesz żyć w rutynie, to umrzesz za życia i koło 40-50tki będziesz wrakiem człowieka i pluł sobie w brodę, że mogłeś mieć cokolwiek i zaczynasz biadolić, że nie na taki żywot sobie zasłużyłeś. A tak mając jakieś dodatkowe zajęcia, spotykasz się z ludźmi, rozwijasz się społecznie, przez co zyskujesz nie tylko Ty, ale również Twoje otoczenie.

Warto poszukać, czegoś abstrakcyjnego, bo to że teraz jest nieprzydatne, czy dziwne, nie znaczy, że takie będzie w przyszłości.

GRZECH PRZECIWKO CIAŁU

Wyżej wymienione grzechy dotyczyły duszy bądź umysłu, ale człowiek to nie tylko umysł, lecz również ciało. Nie wysypiasz się regularnie, zaniżasz liczbę godzin snu, jesz niezdrowo, w pośpiechu, palisz, pijesz nadmiernie, nie dbasz o skórę po goleniu, nie dbasz o wygląd zewnętrzny, masz zaniedbane obuwie, nie ćwiczysz i hodujesz kałdun taktyczny… Nie zdziw się za kilka lat jak będziesz miał zaawansowaną lustrzycę, gdzie nawet calgon nie pomoże, bo tak mocno bęben wywaliło, a serce koło 50-tki padnie… Można być chudzielcem, lub mieć lekką nadwagę, a przy tym trenować, bo w zdrowym ciele zdrowy duch, polecam tutaj na początek kalistenikę, bo raz że wyrabiasz cierpliwość, bo efektów nie ma od razu, trzeba na nie poczekać, a rozwija ogólnie całe ciało, gdzie na siłce izolujesz pewne grupy mięśni. Jako uzupełnienie dodam trening maczugowy. Nie trzeba kupować specjalnej maczugi treningowej, a wystarczy młotek 2 kg na długim trzonku.

Kobiety kłamią mówiąc, że nie liczy się wygląd, a dobre serce, jakby tak było to brzydcy, mili faceci, byliby oblegani… A tak jakoś nie jest. Mężczyzna kiepsko ubrany o słabym wyglądzie – jest NIEATRAKCYJNY, nie tyko dla kobiet, ale też dla reszty społeczeństwa, gdzie występuję tzw. błąd atrybucji, czyli bardziej zaufamy komuś w garniturze, niż człowiekowi o wyglądzie włóczęgi, czy komuś, kto jest strasznie otyły.

Wielu młodych mężczyzn ćwiczy, a potem się poddaje, lub rezygnuje kiedy znajdzie swoją połówkę, a to niestety jest zgubne. Popatrzcie w sklepie, czy na mieście na gości w wieku 35-50 lat jak wyglądają? Kałdun taktyczny i brak życia w oczach, więc jeśli jesteś singlem i masz te 16-22 lata, to poczekaj z pannami, bo czas działa na Twoją korzyść, nie jesteś kobietą, że musisz szybko „się sprzedać”, zajmij się sobą i rozwijaj wewnętrznie, a wtedy raz że podniesiesz jakość swojego życia, to znajdziesz kobietę znacznie młodszą, którą to Ty zaprosisz do swojego życia, i nie będziesz za nią latał, a to ona za Tobą będzie biegała, bo będziesz miał zasoby 😉

Pamiętaj mężczyzno, że nie sztuką jest unikać życia, tylko korzystać rozważnie z jego zasobów!

Namaste!