Początek stycznia to idealna okazja, by zastanowić się, co chcemy, czego pragniemy w nowym roku. Szał sylwestrowy już minął i powoli wracamy na stare tory. Sylwester spędziłem w Rzymie, skąd już napisałem relację, co widziałem i czego doświadczyłem. Jednym z moich postanowień było, by zacząć nowy rok z czystą kartą i czystą głową. Generalnie kwestię zaczyna się od podsumowania mijającego roku, niż o pisaniu postanowień noworocznych.

Podsumowanie, będzie inne niż często spotykane w internecie napisane przez innych ludzi. Zajmiemy się finansami ;), ale wróćmy do celów na 2017 rok. Jak pisze Marcin Iwuć na swoim blogu Finanse Bardzo Osobiste tylko 3% ludzi wyznacza swoje cele i je realizuje? A co z pozostałymi 97%? Może też się do nich zaliczasz? 😉

Kiedy zaczynałem studia doktoranckie mój opiekun poprosił mnie, bym pokazał mu swój plan dnia. Akurat jak na złość nie miałem sobie swojego kalendarza. Zdziwiony opowiedział mi historię na temat pewnego badania na amerykańskiej uczelni, kto ze studentów spisuje swoje cele i planuje dzień. Zgłosiło się raptem kilka osób, sprawdzono, co te osoby po kilkunastu latach osiągnęły – biznesmeni, kongresmeni, wysocy urzędnicy. Po parunastu latach ponownie dokonano tego eksperymentu, i te kilka procent osób, co planowały swój dzień/wyznaczały sobie cele miało większe majątki od tych, którzy tego nie robili. Więc należy samemu sobie odpowiedzieć, czy warto planować 🙂

Jak zbudować swoje cele?

Z pewnością nie warto czekać na realizację swoich planów na pewien moment, typu: od poniedziałku zacznę biegać , w przyszłym tygodniu zapiszę się na angielski, od jutra oszczędzam. Jest to zwykłe oszukiwanie siebie, prokrastynacja, nic więcej. Nawet jakby to miała być niewielka rzecz zaczęta dzisiaj, i tak będziesz dalej niż byśmy zaczęli to robić jutro! Pytanie, tylko czy chcesz tak zacząć?

SMART

S – specyficzny. Musisz wyrazić, to konkretnie, jeśli będzie zbyt ogólny, to niczego nie dokonasz. Ogólnik typu: „chcę być bogaty” niczego nie udowadnia. Co to znaczy konkretnie? Sto złotych, a może milion? A może jakieś głębsze uczucie w związku do jakiejś osoby? Im konkretniej  wyrazisz swój cel, tym lepiej!

M – mierzalny. Prawidłowo sformułowany cel da się zmierzyć. I muszą to być konkretne narzędzia do zmierzenia, podobnie jak w metrologii – sam jestem inżynierem i inżynierowie wiedzą o co chodzi 😉 wracając do tematu, nasz cel musi dać się zmierzyć, czyli np. zwiększenie przychodu o 500 zł w skali miesiąca, schudnięcie do 92 kg, czy oszczędzenie w danym roku 2000 zł.

A – ambitny/atrakcyjny. Musisz mieć poczucie, że w ten cel trzeba włożyć sporo energii i pracy, inaczej jego osiągnięcie będzie zbyt łatwe i niesatysfakcjonujące. Podejmij wyzwanie, i realizuj je z podniesionym czołem! Te zadanie rzeczywiście musi coś odmienić w Twoim życiu!

R – rzeczywisty. Wielu ludzi zapomina o tym, że ich cel jest nierzeczywisty. Pamiętaj o ograniczeniach w jego wykonaniu. Nie będziesz biegać maratonów, jeśli nie masz nóg, bądź uczciwy wobec siebie. Nie zakłądaj swoich celów pod wpływem emocji, czy chwili, odpowiednie planowanie wymaga czasu i spokoju. Inaczej szybko się zniechęcisz, i porzucisz swoje planowanie.

– terminowy, osadzony w czasie. Zadanie bez czasu realizacji, jest wykonywane bezterminowo. Jak ustalisz ostateczny termin jego wykonania, to masz czas, którym trzeba dane zadanie wykonać. Tym bardziej będziesz miał/a motywację, by zmobilizować się do jego osiągnięcia. Będziesz panem własnego czasu!

Z praktyki szkoleniowca i psychologa niestety z przykrością stwierdzam, że wiele osób odpuszcza sobie wysiłek w realizacji ich celów i marzeń. Czas i tak upłynie, więc nie lepiej się trochę pomęczyć i czuć rozpierającą dumę z tego, że coś nam się udało? MJ DeMarco w swojej genialnej książce Fastlane Milionera (którą zrecenzuję niebawem) stwierdza, że większość ludzi ocenia efekty, a nie docenia wkładu pracy w proces, który wywindował ludzi na szczyt i dlatego budzi się w nich zawiść, albo zamieniają się w „neysayerów”, „bo ktoś inny tego próbował”, „bo mi się tego nie udało”, czasem warto ograniczyć kontakty z takimi ludźmi. Kiedy zapisywałem się na studia inżynierskie, dołączali różni ludzie np. po 40-stce z rodzinami, kredytami, obowiązkami w pracy. I dali radę, owszem mieli swoje obawy, że jesteśmy młodsi, ale jeśli chodzi o wytrwałość i zaangażowanie, ale to młodsze osoby miały „wywalone” na studia, byle by mieć papierek, no ale to już nie mi oceniać ich głupotę i marnowanie czasu… Pieniądze zawsze da się odzyskać, natomiast czas jest tym dobrem, które jest w nadmiarze i bezpłatne, ale jego braku nie zwróci nawet największy majątek…

Do każdego z tych celów, znajdź 5 powodów dlaczego chcesz je osiągnąć, to będzie Twoja motywacja, by w trudnych chwilach, przypomnieć sobie, po co to robimy. Jeżeli mamy plany z poprzedniego roku, warto przejrzeć i wykonać analizę co i w jaki sposób udało nam się uzyskać, a co stanowiło dla nas porażki, z tego względu, że mając ten ogląd możemy stwierdzić, co należy zrobić inaczej, oraz skonstruować alternatywne rozwiązania. A wtedy zawsze możemy coś nowego odkryć w nas samych…